banner_03.png
banner_01.jpg

Jazda z zamkniętymi oczyma

Kiedyś oglądałam na Animal Planet dokument o kobiecie, która nauczyła się nie tylko żyć na co dzień, ale i jeździć konno nie mając wzroku. Nie tylko potrafiła świetnie się orientować na czworoboku, ale też nie miała większych problemów podczas samotnych wypadów w teren. Tylko raz zdarzyło jej się stracić orientację, jej koń wpadł wtedy w panikę, choć ostatecznie doprowadził ją do stajni. 
Taka jazda nie jest jednak sztuką samą w sobie. Spróbuj podczas jazdy zamknąć oczy na okrążenie czy dwa. Nie podglądaj, daj koniowi luźną wodzę i pozwól iść rytmicznie do przodu. Jeśli się wyciszysz i rozluźnisz to zobaczysz jak, zapewne, fatalną masz równowagę. 

Jednak problemy z całkowitym zgraniem się z koniem bez patrzenia nie wynikają tylko z tego, że nasze ciało musi w pełni słuchać ruchów konia. Człowiek wykorzystuje błędnik by wiedzieć czy zachowuje równowagę. Jednak aby równowagę tę utrzymać korzysta w dużej mierze ze wzroku. Gdy do tej pory jeździłyśmy z otwartymi oczyma to będziemy mieć problem z równowagą między innymi dlatego, że nie widzimy co się dzieje, gdzie idzie koń, a także, po prostu, gdzie jest ziemia. 

Zacznij ćwiczyć jazdę z zamkniętymi oczami mimo, że może to okazać się bardzo trudne. Choć jazda pasażerska (gdzie narzucamy koniowi chód ale nie narzucamy kierunku) pozwoli ci poprawić zgranie z koniem, to jazda pasażerska bez patrzenia udowodni ci jak kiepsko trzymasz się na koniu. Na zakrętach będziesz mieć wrażenie, że odpływasz z konia: twoje ciało wciąż będzie jechać do przodu mimo, że koń skręcił. Podczas zwykłej jazdy pasażerskiej zobaczyłabyś, że zbliża się zakręt i ułożyłabyś swoje ciało do skrętu. Natomiast przy zamkniętych oczach musisz nauczyć się od razu reagować na skręt konia. Tu nie ma czasu na wyprzedzenie konia, przygotowanie się — koń skręca więc i ty skręcasz lub tracisz równowagę. Nie możesz zgadywać co stanie się za chwilę, bo jeśli przygotujesz swoje ciało do skrętu a koń pojedzie na wprost lub skręci w drugą stronę — to możesz zostać wysadzona z siodła. 

Najważniejsze jest to, że gdy zabierzemy sobie wzrok zaczynamy zupełnie inaczej czuć swoje ciało. Skup się nie tylko na tym czy utrzymujesz idealną równowagę, siedzisz równo i nie zaburzasz rytmu konia przechylając się na boki, do przodu lub tyłu. Skup się na tym, czy jesteś w pełni rozluźniona. Z chwilą gdy pozwoliłaś swojemu koniowi wybierać kierunek możesz już zrezygnować ze wszelkich spięć: rozluźnij więc śródstopie, łydki, uda, rozluźniaj nogi od dołu do góry aż poczujesz, że wcale nie są ci potrzebne i mogą dyndać po bokach konia. Rozluźnij dłonie, przedramiona, ramiona i barki, kończąc na łopatkach. Głowa może trochę opaść. Staraj się zarówno rozluźniać kręgosłup, jednak nie garb się. Jedź odkrywając kolejne miejsca gdzie jesteś spięta, sprawdzając także te miejsca o których zwykle nie myślimy że są spięte: palce u nóg, odbyt, szyja. Potem możesz zacząć układać swoje ciało tak jakbyś chciała aby pracowało: odpowiednio usiąść w siodle, ustawić łydki, podnieść rozluźnione palce u nóg, ręce zgiąć w łokciach i mimo wszystko pozostać rozluźnioną. 

Jazda z zamkniętymi oczami nie jest taka straszna, choć na początku wydaje się być bardzo trudna. Mi do tej pory nie udało się zachować przez dłuższy czas pełnej równowagi. Schodzę z Kafla mając poczucie, że jestem bardzo niewygodnym workiem kartofli, ale z jazdy na jazdę worek ten nabiera wprawy coraz większej :) 

napisz komentarz:
Chat-box wyłączony
na czas nieokreślony.
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)