banner_03.png
banner_01.jpg

Jak zajeżdża się konie

Jesteście ciekawe jak przebiega proces zajeżdżania młodego konia. Ten tekst to odpowiedź na pytanie, jednak najpierw muszę zaznaczyć, że nie jest to instruktarz. Praca z młodym koniem to złożony proces, na tyle skomplikowany, że nawet mając doświadczenie za każdym razem jest się zaskakiwanym. Trzeba mieć duże wyczucie, nie tylko żeby nie zrobić koniowi krzywdy, ale też — by samemu nie zostać kontuzjowanym. Jeśli więc planujesz zajeździć konia, to zrezygnuj. A jeśli chcesz lub musisz — rób to pod okiem doświadczonego. Bardzo polecam zawczasu zainteresować się metodami naturalnymi, jako że pod tym hasłem najłatwiej nauczyć się psychologii konia, niezbędnej do jego zajeżdżenia. 

Proces zajeżdżania konia zaczyna się od urodzenia się konia. Idealnie, gdy koń przechodzi przez następujący schemat: 
Narodziny — imprinting (układanie konia) 
Do pół roku — spokój przy zabiegach pielęgnacyjnych, prowadzenie przy matce i bez, tereny przy matce (układanie konia) 
Do dwóch lat — ćwiczenia układające i wychowawcze, spacery (układanie konia) 
Do trzech lat — ćwiczenia przygotowujące do pracy pod siodłem (zajeżdżanie i układanie; reakcja na łydkę, przyzwyczajenie do siodła, ogłowia, wprowadzenie lonży jako umiejętności chodzenia po kole, swobodne cofanie i chody boczne) (zajeżdżanie konia) 
W wieku 3 lat zazwyczaj zaczynamy na konia wsiadać.
Do czterech lat — budowanie wczesnej kondycji, równowagi i muskulatury jako przygotowanie pod jeźdźca, pierwsze jazdy pod jeźdźcem, długie przejażdżki w terenie wraz z koniem towarzyszem. (zajeżdżanie konia). 

Warto o zajeżdżaniu myśleć nie jako o procesie przygotowującym konia do jazdy na nim, lecz jako o procesie rozwijającym konia. Samo sprawienie, by koń przyjął jeźdźca nie jest trudne. Trudne jest sprawienie, by wraz z pracą koń stał się silniejszy, nie słabszy, by mu przedłużyć życie, nie skrócić, by z człowiekiem bardziej się zżył zamiast zrazić. 

Do tego okres kiedy koń jeszcze nie przyjął jeźdźca warto wykorzystać jako czas, kiedy koń najwięcej może nauczyć się z ziemi. Sam z siebie, bez narzucających ustawienia wypięć, bez zaburzającego równowagę jeźdźca, może bardzo wiele bez szkody dla zdrowia. Wtedy można konia nauczyć ustępowań od łydki, łopatek, zmiany tempa, zmiany ustawienia, cofania po prostej i łukach, trawersów, kontrgalopów, wyczucia drągów, małych skoków. Wszystko oczywiście dopasowujemy do konia: jego budowy, możliwości, a także do nas: na przykład czasu jaki możemy poświęcić koniowi. 

Do tego różne są schematy zajeżdżania konia. Fajny jest schemat, w którym po ułożeniu konia wsiada się na niego na kwadrans przez 1—10 dni gdy ma 2—3 lata, a następnie odstawia na rok bez pracy i dopiero po tym roku zaczyna się konkretną pracę. 

Najczęściej spotykany schemat przyjmuje nie robienie z koniem nic do momentu gdy skończy 2,5 roku, następnie lonżowanie go (bez niczego, z obergurtem, z ogłowiem, z wypięciem, z siodłem, z siodłem i wypięciem) przez pół roku, następnie wprowadzenie jeźdźca i pracę na ujeżdżalni. Dla człowieka jest to wygodny — bo bardzo prosty i stosunkowo szybki — schemat, jednak uważam, że nie pozwala on na indywidualizację pracy i odnalezienie wszystkich mocnych i słabych stron konia. Na temat pracy z młodym koniem możnaby pisać książki — powyżej jedynie parę informacji dla ciekawskich jak to się stało, że niegdyś dziki koń — dziś spokojnie współpracuje z człowiekiem. 

napisz komentarz:
Chat-box wyłączony
na czas nieokreślony.
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)