banner_03.png
banner_01.jpg

Jak budować porozumienie z młodą kucyczką?

Mam dwuletnią klaczkę walijską. Próbuję z nią metody naturalne już od sześciu miesięcy. Klacz zachowuje się spokojnie, ale nie jest mną zainteresowana. Ciekawi ją wszystko naokoło, tylko nie ja. Na przykład przy prowadzeniu idzie za mną, ale tylko wtedy, gdy ma na głowie lub szyi kantar lub linę. Siedem gier nie pomaga w budowaniu porozumienia, spacery i wspólnie spędzony czas też nie. Co robić?


Młody kucyk stwarzający problemy… skądś to znam! Trafiła ci się rasa o bardzo silnym charakterze. Masz do czynienia z koniem niezależnym, dumnym, energicznym i bardzo inteligentnym. Do tego klacz jest bardzo młoda, czyli raczej nie ułożona. Nie ma wielu umiejętności, pewnie też nie zaakceptowała cię jako członka stada. Lub zaakceptowała jako konia podrzędnego w swoim stadzie! Praca z młodymi kucami jest bardzo trudna.


Piszesz, że „siedem gier nie pomaga”. Ale czy na pewno umiesz stosować te ćwiczenia? Nie są one wcale proste i nie bez powodu są organizowane liczne kursy ich stosowania. Nie ma takiej możliwości, by siedem gier, prawidłowo stosowanych przez człowieka z doświadczeniem, nie zwróciło uwagi konia na człowieka. Tak więc nasza rada, to po prostu udać się na kurs, najlepiej z tą konkretną klaczą (ostatecznie jako obserwator) i nauczyć się tych zabaw od profesjonalistów. Możesz się nieco zdziwić – jeśli znasz siedem gier tylko z opisów lub filmików na YT, zobaczysz, jak inaczej wyglądają one w praktyce.


Z drugiej strony wspominasz o jednym tylko problemie: że klacz nie zwraca na ciebie większej uwagi, że idzie za tobą, ale gdy ją prowadzisz na uwiązie. Zastanawiam się jednak, czy to naprawdę duży problem? Oczywiście, lepiej by było, gdyby klacz była w ciebie wpatrzona jak w obrazek. Ale pamiętaj, że potrzeba doświadczenia i dużo czasu by osiągnąć ten etap. Za mną też nie wszystkie moje konie chodzą – te, z którymi nie pracowałam za dużo, puszczone luzem wolą się paść niż śledzić każdy mój krok.


Na koniec zastanów się, do czego ten koń ma ci służyć. Chcesz mieć kucyka-psa, który będzie za tobą biegał, kładł się na komendę i był sterowny bez użycia ogłowia? W takim razie metody naturalne to dobry kierunek. Jeśli jednak chcesz mieć kucyka do zwykłej jazdy rekreacyjnej czy do małego sportu, to możesz równie dobrze podążyć klasyczną drogą szkolenia konia: za jakieś pół roku wprowadzać klaczce lonżę, przyzwyczajać ją do siodła i ogłowia, a gdy skończy trzy lata, oddać ją do zajeżdżenia. Jeśli wybierzesz dobrego trenera, będziesz mieć za dwa lata bardzo dobrego konia do jazdy, który po procesie zajeżdżenia będzie cię uważał za osobę wyższą w hierarchii stadnej i z pewnością nie będzie cię już tak ignorował. Metody naturalne nie są obowiązkowe. Możesz obrać klasyczny kierunek.

A jeśli wybierzesz drogę „naturalną”, ćwiczenia powinnaś najpierw przerobić pod okiem trenera metod naturalnych (podobnie jak przed posiadaniem własnego konia do jazdy trzeba najpierw nauczyć się jeździć pod okiem instruktora!).

napisz komentarz:
Chat-box wyłączony
na czas nieokreślony.
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)