banner_03.png
banner_01.jpg

SKIJORING

Tekst z numeru lutowego 2014.

Zima daje nam w kość, ale ma też swoje benefity. Jednym z nich jest możliwość uprawiania skijoringu – jazdy na nartach za psem, pojazdem, albo koniem.

O SPORCIE
Nazwa pochodzi z norweskiego, a jej łatwiejsza do zapamiętania nazwa to skiring. Nie jest dyscypliną, choć może przybierać formy rywalizacji. Najczęściej konkuruje się w wyścigach, ale czasem ocenia się też umiejętności narciarza bądź snowboardzisty, wykonującego różne ewolucje.

Skiring można praktykować na dwa sposoby. Pierwszy, znacznie bezpieczniejszy (ale też mniej ekscytujący i znacznie łatwiejszy) polega na ciągnięciu narciarza przez konia, którego dosiada jeździec. Drugi sposób to jazda za koniem, na którego grzbiecie jeźdźca nie ma (tylko ty i koń).

KOŃ I TECHNIKA
Przyuczenie konia do skiringu jest znacznie prostsze, niż przyuczenie do bryczki – szczególnie, jeśli koniem będzie powodować jeździec, a nie narciarz. Większość spokojnych i zrównoważonych koni, takich jak konie zimnokrwiste, fiordingi, hucuły czy kuce, bardzo szybko akceptuje ciągniętego narciarza, nawet jeśli wcześniej nie były zaprzęgane. Dużą zaletą tej formy powożenia jest fakt, że „balast” – narciarz w każdej chwili może się odłączyć od konia (puścić linę). Mimo to rozsądek i szacunek wobec konia nakazuje, by najpierw pokazać mu jak „działają” szory, poprzez podpięcie do konia oponki i lonżowanie. 

Wymagania stawiane koniowi do „samotniczego” skiringu są już znacznie większe. Ponieważ nie łączy ciebie i konia żaden dyszel, próba zahamowania poprzez ciągnięcie lejców będzie wróżyć katastrofę! Zamiast zatrzymać konia, przyciągniesz samą siebie na nartach prosto pod końskie kopyta!
Taki skiring możemy uprawiać tylko za koniem, który jest z nami „zestrojony”: jeśli się przewrócimy, koń natychmiast się zatrzyma, jeśli na drodze pojawi się coś strasznego, koń najwyżej zadrży, zamiast rzucić się do ucieczki. Na sygnał „prr” albo „wow” koń musi się w jednej chwili zatrzymać i cierpliwie poczekać na sygnał do ruszenia. Komendy głosowe są tutaj właściwie najważniejsze, to nasz „hamulec” i nasz „gaz”.

Bez perfekcyjnej reakcji konia na sygnały głosowe, jego empatii i chęci do współpracy, ryzykujemy, że będziemy do stajni wracać sami, za koniem. A jazda na biegówkach, nartach czy tym bardziej snowboardzie, po płaskim i bez kijków, jest naprawdę karkołomna.

Nie korzystamy z bata. Jednorazowo zamiast uprzęży możemy użyć siodła z napierśnikiem, lub zaimprowizować napiętnik szorowy w rozsądny sposób.

Ostatnią trudnością związaną ze skiringiem bez pomocy jeźdźca jest sposób kierowania. Z oczywistych względów bezpieczeństwa nie podpinamy się do konia, tylko trzymamy w ręku pasy podpięte do uprzęży (na przykład dwie lonże). Druga ręka służy nam do kierowania koniem. 

Warto przejrzeć strony internetowe, a chociażby grafiki pod hasłem „skijoring” – wtedy zobaczymy jak wygląda ta zabawa w praktyce na najwyższym norweskim poziomie. O niewielkim tempie możemy zapomnieć – będą to pełnowymiarowe wyścigi.

POMYSŁY NA SKIRING
- Wyjazd na spacer po polach lub do lasu
- Zabawa ze znajomymi na zasypanych śniegiem pastwiskach lub ujeżdżalni :)
- Zawody w pokonywaniu toru przeszkód, np. slalomu
- Gry zręcznościowe dla narciarza

Potrzebujesz:
- nart/snowboardu
- dobrego jeźdźca
- spokojnego konia
- puszorka (koszt od 200zł)
- lonży (x2)

skiring


napisz komentarz:
Chat-box wyłączony
na czas nieokreślony.
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)