banner_03.png
banner_01.jpg

Czemu koń nie reaguje na pomoce?

Od pierwszej jazdy uczymy się jak poprawnie stosować pomoce. W każdym jeździeckim podręczniku możemy przeczytać jak używać łydki, dosiadu i wodzy. Na jazdach staramy się wykonywać polecenia instruktora, a mimo wszystko nie zawsze koń reaguje lub reaguje zupełnie inaczej niż oczekiwaliśmy! Co zatem wpływa na te nieporozumienia z koniem? I dlaczego w szkółkach jest tak dużo koni znieczulonych na łydkę i twardych w pysku?


Świadomość własnego ciała to coś, co najłatwiej wyrobić sobie na podstawie informacji zwrotnej. To, że wydaje się nam, że siedzimy prosto, nie znaczy, że tak jest (i bardzo pomaga filmowanie lub fotografowanie treningów). Niejednokrotnie zła reakcja konia na pomoce jest spowodowana przez jeźdźca. Albo koń został źle wyszkolony, albo w trakcie treningów jeździec „oduczył” go prawidłowych reakcji. Najważniejszym pytaniem, jakie trzeba sobie zadać, to czy błąd leży po stronie konia, czy raczej winny jest jeździec? Słyszy się, że 90% błędów jest spowodowanych złym działaniem jeźdźca. Za te nasze błędy odpowiedzialna jest niska świadomość własnego ciała. To nie wina konia, ale dosiadającego go jeźdźca! Te pozostałe 10% leżące po stronie konia, są związane ze zdrowiem (fizycznym lub psychicznym) lub z brakiem koncentracji, bardzo rzadko ze złośliwością czy krnąbrnością zwierzęcia. A i tak za zdrowie zwierzęcia czy umiejętność poprowadzenia konstruktywnego treningu w „gorszym dniu” konia – odpowiedzialni jesteśmy my, nie koń.


Jak zatem musimy działać, aby koń reagował poprawnie? Oto kilka podstawowych zasad:

1. Prawidłowy sposób i miejsce działania pomocy.
Prawidłowo możemy działać tylko wtedy, gdy siedzimy poprawnie i pozostajemy w równowadze z koniem. Na działanie dosiadu będzie wpływać pozycja w siodle, ale także, a może nawet przede wszystkim rozluźnienie! Działanie łydek będzie właściwe tylko wtedy, gdy będą działały w odpowiednim miejscu na ciele konia. Ręka, niezależnie czy trzymająca wodze wędzidłowe czy linę przy kantarku sznurkowym, musi być prawidłowo ułożona i działająca z wyczuciem i w rozluźnieniu.

2. Powiązanie pomocy.
Jeśli zadziałamy łydką, aby ruszyć kłusem, a nasz dosiad w tym samym czasie wstrzyma konia (tak dzieje się kiedy się pochylamy do przodu!), to koń dostanie sprzeczne sygnały. To pierwszy krok do tego, żeby oduczyć konia prawidłowych zachowań! Jednoznaczne i spójne sygnały dawane przez nasze ciało, to podstawa do prawidłowych reakcji konia. Przy tym to najtrudniejsza rzecz, jaką jeździec musi zrozumieć …a potem wykonać.


3. Umiejętność stopniowania pomocy.
Jeździec, który nie rozróżnia łagodnego łaskotania łydką od solidnego kopa, w krótkim czasie znieczuli konia na pomoce. Prawidłowe i „z wyczuciem” stopniowanie działania dosiadu, łydki czy ręki, to podstawa jeździeckiego języka. Kiedy działać delikatnie, a kiedy mocniej? Tego jeździec uczy się przez wiele lat, kształtując swoje wyczucie jeździeckie. Zasada jest jedna – dążymy do tego, aby stosować jak najdelikatniejsze pomoce. Dzięki temu nasz wierzchowiec będzie szczęśliwy i rozluźniony, a jeździec mniej się zmęczy ;)

4. Timing.
Czyli wyczucie czasu. Zadziałanie w odpowiednim momencie dokładnie tak jak trzeba i z odpowiednią siłą. No i w odpowiedniej kolejności. Pamiętaj – najważniejszy jest dosiad, potem łydka, a dopiero na końcu ręka. Odwrócenie kolejności działania pomocy i zadziałanie w innym ułamku sekundy niż potrzeba, może spowodować zupełnie inną reakcję konia, niż oczekujemy! Najczęstszym błędem są zbyt wolne reakcje jeźdźca. Np. rozłożenie działania dosiadu i łydek na kilka kroków, zamiast użycie ich w jednym kroku konia, zamiast zagalopowania, często powoduje jechanie kłusem w ustawieniu do środka.

5. Żądanie reakcji.
Czasami koń przejmuje inicjatywę lub jest rozkojarzony na jeździe. Jeśli w takich sytuacjach jeździec nie będzie konsekwentnie żądał prawidłowych reakcji, wierzchowiec szybko nauczy się, że może olewać człowieka i pomoce. Konsekwentne żądanie to broń Boże nie kara czy powtarzanie pomocy w kółko. Najlepszym i najprostszym  działaniem jest przejście do stój, wyciszenie się i rozpoczęcie działania od nowa, ale z większym zdecydowaniem. Tylko czy na pewno to koń zrobił błąd? Może to pomoce jeźdźca były niezrozumiałe? Pamiętaj, aby zawsze krytycznie podchodzić do siebie, a dopiero potem korygować reakcje konia, bo często najlepszą korektą jest poprawienie samego siebie!



Tekst i zdjęcia: Małgorzata Jurczak, www.Optibur.pl

napisz komentarz:
Chat-box wyłączony
na czas nieokreślony.
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)