banner_03.png
banner_01.jpg

OBOZY JEŹDZIECKIE

Już za półtora miesiąca kończy się szkoła. Maj to najwyższy czas , by zdecydować, jak spędzimy wakacje. Dorośli jeźdźcy z pewnością znajdą coś dla siebie w bogatej ofercie szkoleń, warsztatów, „klinik” i rajdów. Młodsi za to wybiorą się, jak co roku, na obozy jeździeckie. Tylko czym się kierować przy wyborze takiego obozu, czego można się po nim spodziewać, jak się do niego przygotować? Anna Białata, doświadczona obozowiczka, a od 6ciu lat aktywny wychowawca kolonijny, rozwieje wątpliwości!

WYBÓR OBOZU
Na ten temat można by książkę napisać. Tyle jest obozów, tyle różnych opcji, każda ma swoje wady i zalety! Jaki więc wybrać obóz?
      Przede wszystkim zrezygnuj z pomysłu, aby znaleźć obóz, na którym będzie wszystko. Często chcemy, aby na naszym obozie było: dużo obozowiczów (minimum 20), ale jazdy prowadzone w małych grupach lub indywidualnie. Konie świetnie wytrenowane, najlepiej po sporcie. Świetne zajęcia teoretyczne, a także zajęcia dodatkowe: łucznictwo, woltyżerka, powożenie. I żeby był natural i western. Pod koniec obozu powinno się zdawać odznakę, w połowie jechać zawody podwórkowe, a między tym wszystkim zaliczyć rajd dwudniowy. Choć obóz powinien być w górach, miło by też było pogalopować po plaży i pławić konie w jeziorze. W nim też można by się kąpać samemu i jeszcze uczestniczyć w spływie kajakowym. Obóz powinien być też językowy, ale niech nie wymagają za dużo nauki…Zapomnij o tym!
      Zastanów się dobrze, czego oczekujesz od swojego obozu. Gdybym ja miała wybierać sobie obóz, poszukałabym takiego, na którym będę mieć bardzo bogatą ofertę nauki jazdy: tereny, woltyżerka, skoki, ujeżdżenie. Dobrze, jeśli będą albo zawody podwórkowe, albo zdawanie odznaki, bo to dla mnie dowód, że stajnia trzyma wysoki poziom. Ucieszyłabym się, gdyby było przygotowanie teoretyczne ( jeśli na koniec obozu zdajemy odznakę, to wiadomo, że takie zajęcia się odbędą).  A moja znajoma z kolei chciałaby przede wszystkim dużo jazdy terenowej w pięknej okolicy: w górach, wśród jezior, po plażach. I małe grono uczestników.
      I bez problemu obie możemy znaleźć obóz, który spełni nasze oczekiwania. Musisz więc skupić się na tym, czego przede wszystkim chcesz, na czym najbardziej ci zależy.
      Zwracaj za to pilnie uwagę na bezpieczeństwo. Wszyscy jeźdźcy, łącznie z instruktorem, noszą kaski? Sprzęt jest raczej nowy, zadbany? Kiedyś podczas wakacji odwiedziłam jedną z mazurskich stajni. Na pierwszy rzut oka robiła dobre wrażenie, ale kiedy pojechałam w teren, zmieniłam zdanie. Nieustannie galopowaliśmy! Bardzo się bałam, a instruktor ignorował moje prośby o zwolnienie. Kiedy w końcu przeszliśmy do kłusa… zerwało się puślisko i straciłam równowagę. Chociaż nie miałam strzemienia, wróciliśmy kłusem do stajni. Nie spadłam, ale już nigdy więcej nie pojawiłam się w tym miejscu. W innej stajni na obozie podczas parkuru zerwały mi się wodze. Na szczęście mój koń nie poniósł, tylko zatrzymał się. Tak więc ważna uwaga – zwracaj uwagę na to, w jakim stanie jest rząd. A także, czy w widocznych miejscach są wywieszone instrukcje w razie pożaru i gaśnice.

WYBÓR OBOZU PRZEZ INTERNET
Możesz kierować się trzema czynnikami: stroną internetową, rozmową telefoniczną i opinią internautów.
     Jednak zanim zaczniesz szukać stajni przez sieć, musisz pamiętać, że najłatwiej znaleźć najbardziej znane ośrodki. Są najlepiej rozreklamowane i najwięcej się o nich mówi zazwyczaj nie dlatego, że przewyższają inne stajnie jakością nauki, ale głównie dlatego, że przyjęły najwięcej uczestników. O obozach, w których uczestniczą cztery osoby (bo tyle maksymalnie zostaje przyjętych) będzie w internecie mówić najwyżej tych czterech uczestników. Jeśli stajnia podczas wakacji przyjmie np. dwustu uczestników, to można oczekiwać wielokrotnie więcej relacji.  Dlatego wybór idealnej stajni przez internet jest niezmiernie trudny.
      Jeśli szukasz stajni przez wyszukiwarkę, to zastanów się, czego od niej oczekujesz. Wpisuj hasło „obozy jeździeckie lato 2012” oraz dopisuj jeszcze hasło, które cię interesuje. Np. „obozy jeździeckie lato 2012 GÓRY” albo „MAZURY” albo „KONIE ARABSKIE”. Dzięki temu nie utoniesz w morzu ofert. Możesz też poszukać ofert na takich portalach jak allekonie.pl czy gieldakoni.com.
      Jeśli zainteresuje cię jakaś stajnia (słyszałaś o niej, weszłaś przez wyszukiwarkę albo na forum była o niej mowa), to koniecznie wejdź na jej stronę. Tam dowiesz się wielu rzeczy: np. poznasz program obozu, konie, na jakich będziesz jeździć, instruktorów. Pamiętaj, że na stronie internetowej pisze właściciel stajni, więc będzie zawsze wypowiadał się w samych superlatywach. Raczej nie napisze, jakie są wady tego miejsca...  Ale  jednak  poznasz ważne konkrety: czy będziesz jeździć w teren, w jakiej okolicy leży stajnia, jak wyglądają pokoje gościnne, czy stajnia ma czworobok, parkur, halę, czy jest stajnią PZJ etc. Wytypuj sobie 5-10 takich stron internetowych, które cię zaciekawiły.
      Następnie sprawdź na forach jeździeckich opinie, jakie krążą o tej stajni. OPINIE, a nie konkretne informacje, bo te pozyskasz w inny sposób. Pamiętaj, że tylko jednoznacznie negatywne opinie dyskwalifikują stajnię. Jeśli o jakiejś stajni ludzie wypowiadają się w większości pozytywnie, ale trafi się parę „minusów”, to nie dyskwalifikuje to tej stajni. Oznacza tyle, że nie pasowała tym jeźdźcom. Trudno dogodzić wszystkim! Natomiast to, co skreśla stajnię,  to informacje o kradzieżach, złym traktowaniu koni, ich zbyt dużym obciążeniu pracą, o za dużych grupach jeźdźców w trakcie jazdy (np. dziesięć osób na jeździe).
      Ostatnim krokiem będzie telefon do właściciela stajni. Możesz zrobić to sama lub poprosić rodziców. Pytaj o wszystkie szczegóły, jakie cie interesują, wyjaśniaj wszystkie wątpliwości. Np. ile osób będzie na obozie i w grupach jazdy konnej? Gdzie będziecie spać? Co będziecie robić w razie niepogody? Czy w pobliżu stajni jest jakiś sklep? Możesz nawet spytać, jak daleko jest najbliższy szpital.

BEZPIECZEŃSTWO
Notka: koniecznie dowiedz się, czy w cenie obozu zawiera się ubezpieczenie NW (od nieszczęśliwych wypadków), czy będzie zatrudniony kierownik, czy miejsce zostało zatwierdzone przez sanepid, a także, czy zarówno instruktorzy jak i opiekunowie mają uprawnienia. Tu nawet nie chodzi o gwarancję jakości, bo nietrudno uzyskać uprawnienia opiekuna czy zgodę sanepidu. Tu chodzi o zgodność z prawem i staranność, sumienność, solidność organizatora. Jeśli zignorował któryś z tych elementów, to znaczy, że lepiej wybrać inny obóz.

RODZAJE OBOZÓW
Możesz się spotkać z dwoma rodzajami kolonii. Jedne to zwykłe stacjonarne obozy, które trwają tydzień, dziesięć dni lub dwa tygodnie. Przyjeżdżasz na miejsce pierwszego dnia i spędzasz czas w obozie już do końca jego trwania. Pełne kolonie pozwalają oderwać się od domowej codzienności, łatwiej też nawiązać bliższe kontakty z uczestnikami. Na taki obóz rodzice nie muszą cię wozić i przywozić codziennie, robią to tylko raz  lub w ogóle w przypadku, gdy organizator wynajął autobus. Z drugiej strony, rzadko widujesz się z rodziną, nie masz czasu na spotykanie się ze swoimi „nie-końskimi” znajomymi. I więcej płacisz.
      Drugi rodzaj obozu to półkolonie. Nocujesz w domu, tam też zazwyczaj jesz śniadanie i kolację.  Cały dzień spędzasz w stajni. Ta opcja jest najczęściej kierowana do małych dzieci, które jeszcze nie dorosły do dłuższej rozłąki z rodzicami. Ale często korzystają z niej też starsi jeźdźcy, którzy mieszkając w pobliżu stajni po prostu wolą spać we własnym łóżku, jeść przez siebie przygotowane potrawy, a wieczorem wyskoczyć ze znajomymi do kina. Dużą zaletą półkolonii jest ich niższa cena. Wadą – konieczność codziennego dojeżdżania i wracania ze stajni.

Z KOLEŻANKĄ CZY SAMEJ?
Wielu młodych obozowiczów martwi się, czy odnajdzie się w nowej grupie. Niepotrzebnie: osób, które przyjeżdżają same, bez towarzystwa, jest większość. Tak więc na pewno nie tylko ty będziesz na początku zagubiona. Wychowawcy na pewno pomogą ci  dobrze poczuć się w grupie. A że kurs wychowawcy kolonijnego można robić już po osiemnastym roku życia, wierz mi, że wielu z nich może być niewiele starszych od ciebie.
      Jeśli pojedziesz na obóz z koleżanką, będzie ci raźniej od początku. Ale pamiętaj, że nie warto się  izolować od innych obozowiczów, tracisz bowiem tym samym szansę na zawarcie nowych przyjaźni.

PIERWSZY OBÓZ
Na swój pierwszy obóz wybierz albo półkolonie (więc stajnię, która jest w pobliżu domu) albo pełne kolonie, ale najlepiej niedaleko twojego miejsca zamieszkania. Po pierwsze: jeśli nie masz wprawy w uczestnictwie w obozach, może się zdarzyć, że czegoś zapomnisz, np. części garderoby,  kosmetyków albo właśnie czytanej książki. Wtedy ktoś łatwo może ci to dowieźć. Po drugie: będzie ci łatwiej dojechać, wrócić, a może nawet wpaść do domu na jeden dzień w trakcie obozu. To naprawdę duży komfort wiedzieć, że w każdej chwili można wrócić: zobaczyć się z przyjaciółką,  pójść ze swoim ukochanym psem na spacer, wyleżeć się w gorącej wannie :)
      Ostatni powód, dla którego najlepiej wybrać niedalekie miejsce, to możliwość jego wcześniejszego odwiedzenia. Wtedy już na pewno wiesz, gdzie trafisz.

STAJNIA PZJ, ODZNAKA, ZAWODY
Dobry obóz umożliwia zdawanie odznaki lub pojechanie na koniec zawodów towarzyskich. Odznaki zaś zdajemy w stajniach należących do PZJ. Sama przynależność do PZJ jest zatem dużą gwarancją jakości usług. Można poszukać obozu, na którym zdajemy odznakę brązową lub srebrną. Na takim obozie dostaniemy  pokaźny zastrzyk wiedzy teoretycznej i solidne przygotowanie praktyczne. Takie obozy są już trochę ukierunkowane na sport, a konie na pewno wiele potrafią. Jednak nie każda dobra stajnia musi należeć do PZJ. Niektórzy właściciele po prostu nie chcą się zrzeszać w tej organizacji lub nie mają w swojej kadrze instruktora PZJ, co jest warunkiem dostania certyfikatu.

OBOZY PROFILOWANE
Coraz więcej stajni prowadzi obozy profilowane, czyli takie, na których prowadzone są specjalne zajęcia.  Niektóre obozy są sportowe. Na takie obozy mogą jechać tylko zaawansowani jeźdźcy lub ci najbardziej ambitni, którzy szybko chcą się dużo nauczyć. Bywają obozy ściśle skokowe czy ujeżdżeniowe. Ale są też inne profile, np. obozy wędrowne, z nauką lonżowania czy nauki podstaw jazdy konnej. Niektóre obozy łączą w sobie dwie pasje, np. jazda konna i taniec albo język angielski czy plastyka. Zachęcamy Cię do poszukania takich obozów. A organizatorów do ich organizowania!

JEDNA, DWIE CZY TRZY GODZINY JAZDY?
Wiele z was wybierając obóz kieruje się tym, ile godzin dziennie spędzi w siodle. Nie ważne, co się w tym siodle robi, jak jeździ, ważne, by były to trzy godziny (albo, o zgrozo, cztery!). Porzuć, proszę, takie myślenie!
      Wiedz, że tylko osoby o olimpijskiej kondycji mogą wytrzymać trzy godziny codziennie na koniu. Już dwie  godziny jazdy to bardzo dużo! Jeśli wytrzymasz trzy godziny, to zapewne znaczy, że niczego się nie uczysz, że od jeźdźców niewiele się wymaga.  A poza tym – co na to konie? Trzy godziny pracy dziennie latem to dla konia dużo. A jeśli jest więcej niż jedna grupa, to konie będą musiały chodzić nie trzy, ale sześć godzin. Takie stajnie omijaj szerokim łukiem! Możesz natomiast spędzić trzy godziny dziennie i nawet więcej na koniu podczas jazdy terenowej, mini-rajdu. Fajnie, jeśli w trakcie obozu pojedziesz na taki jeden długi teren.
Najlepsza oferta i dla jeźdźców, i dla koni to jedna do dwóch godzin nauki dziennie.
      Byłam raz na jednym obozie, gdzie jeździłyśmy po 2 godziny, a konie pracowały po 4. Jak teraz patrzę na to z dystansu to wiem, że niektórym koniom działo się dobrze, a innym – nie bardzo… Te dynamiczne, lekkie, w sportowym typie z zasady bardzo dobrze się czuły pracując nawet 4 czy 5 (!) godzinę pod siodłem. Były szczupłe, umięśnione i naprawdę kochały biegać. Inne, szczególnie cięższe kuce, też dawały fizycznie radę. Ale nie tylko dlatego, że były silne. Nienawidziły swojej pracy i unikały jej jak tylko mogły. Próbowały zrzucać, nie chciały ruszać, zatrzymywały się, skracały drogę, ponosiły, odmawiały skoku. Były wyraźnie zniechęcone do swojej pracy. I to było nie fajne na tym obozie. Czasem niektóre kulały. Dobrze, że wtedy nie pracowały i był wzywany weterynarz. Ale dlaczego zaczynały kuleć? Czy właśnie nie dlatego, że pracowały za dużo i za często?
      Polecam unikać obozów, na których konie chodzą więcej niż 4 godziny. Albo ilość, albo jakość. Innej opcji nie ma.

MORZE, JEZIORA, GÓRY…
Każda kraina ma swój urok.  Nad morzem pojeździsz po plaży, a może też wjedziesz do wody z koniem.   Nad jeziorem z pewnością będziesz pławić konie. W górach czekają cię ekscytujące tereny. Ale na nizinie też można się dobrze bawić! Ponieważ obozowicze garną się do morza, jezior i gór, „płaskie” stajnie starają się zaoferować dodatkowe atrakcje. Poza tym na nizinach często są rzeki, które można pokonywać, są lasy, w których można bawić się w konne podchody. Nie zrażaj się więc do danego miejsca przez jego usytuowanie. Wśród koni wszędzie można spędzić cudowne wakacje! No i oczywiście nawet najpiękniej położoną stajnię musisz sprawdzić jak każdą inną, uwzględniając to, o czym wyżej napisałam.

NIE MA MIEJSCA!

Teraz, w maju, wiele obozów ma już pełną listę uczestników. Jeśli na obozie, który wybrałaś, nie ma miejsca, jeszcze nie rezygnuj! Zadzwoń do stajni i poproś o wpisanie na listę rezerwową. Kiedy ktoś zrezygnuje z obozu (a zdarza się to często), wskoczysz na jego miejsce.

„STARSZAK”?  NIC STRACONEGO :D
Osobom powyżej osiemnastu lat często się wydaje, że są już za stare na takie obozy... Mylą się, bo właśnie dla nich jest bardzo bogata oferta.
      Możesz np. pojechać na obóz sportowy albo dedykowany dla starszej grupy wiekowej. Jest sporo obozów dla ludzi w wieku 18-26 lat lub bez żadnych ograniczeń wiekowych. Są wakacje w siodle dla rodzin z dziećmi (choć taki „obóz” to zazwyczaj po prostu wynajem pokoju, udostępnienie koni do jazdy i np. uczestnictwo w kursie profilowanym). Jako student możesz wziąć udział w obozie studenckim. Wiele uczelni ma swoją sekcję jeździecką lub współpracujący klub.
      Dla ambitnych jest jeszcze trzecia opcja. Możesz przejść przyspieszony kurs wychowawcy kolonijnego i poszukać obozu jeździeckiego, na który pojedziesz jako „kadra”. Stajnie chętnie przyjmują wychowawców, którzy mają też doświadczenie jeździeckie i mogą poprowadzić zajęcia teoretyczne, a czasem asystować instruktorowi. Tak więc jako osoba pełnoletnia w kwestii obozu masz ogromne możliwości!

W TRAKCIE OBOZU
CO ZE SOBĄ ZABRAĆ?
Od organizatora powinnaś dostać spis potrzebnych rzeczy. Moje doświadczenie mówi, że potrzebne ci będą następujące  rzeczy: ubrania (bieliznę, piżama, strój kąpielowy, ubranie sportowe, kurtkę przeciwdeszczową, sweter, czapkę lub chustkę na głowę i oczywiście bluzki, spodnie długie i szorty, bluzę), buty (sandały, sportowe, coś do jazdy konnej lub kalosze), kosmetyki (szczoteczka, pasta, szampon, płyn do kąpieli, podpaski lub tampony i wszystko co uważasz za przydatne), potrzebne drobiazgi (komórka i ładowarka, może aparat cyfrowy, latarka, jakaś książka, zeszyt, przybory do pisania i rysowania, w niektórych stajniach proszą też o blok techniczny). Konieczny jest krem przeciwsłoneczny, legitymacja uczniowska i leki, jeśli jakieś bierzesz. Na niektóre obozy trzeba brać własny śpiwór i poduszkę (a ja jeszcze zawsze targałam ukochaną pluszową żabę!). Nie zapomnij także o klapkach pod prysznic, ręczniku, spreju przeciw owadom, małym plecaku, plastrach (oj, przydają się! J) i zapasie chusteczek higienicznych.
      Reszta zależy od rodzaju obozu. Jeśli to obóz taneczny – musisz mieć odpowiedni strój. Jeśli będziesz zdawać odznakę, jechać pokaz lub zawody towarzyskie – przyda się zaimprowizowana marynarka czy zadbany strój jeździecki. Jeśli w programie jest dyskoteka, nie zapomnij o fajnych ciuchach do imprezowania!
      Jeśli bierzesz cenne rzeczy lub kieszonkowe, będziesz mogła je oddać w depozyt wychowawcy. Staraj się jednak nie brać zbyt dużo cennych przedmiotów. Zrezygnuj z lustrzanki, komputera, iPhona, iPoda i innych „iP”. Obozy to przede wszystkim niezwykła atmosfera, oderwanie od codzienności! Na niektórych obozach dzieci oddają telefony do depozytu i mogą z nich korzystać tylko raz dziennie. Ma to swój sens: nie dzwonią co chwilę do znajomych, nie sprawdzają, co kto napisał na forum. Są bliżej koni!

STRÓJ JEŹDZIECKI
Jeśli masz swój własny strój jeździecki, to jasne, że go weźmiesz. Jeżeli nie, nic nie szkodzi, też sobie poradzisz!
      Kilka rad na improwizowany strój znajdziesz w kwietniowym numerze KonnejCafe (04/2012). Przypomnijmy: zamiast markowych bryczesów grube legginsy, takie bardziej legginso-spodnie. Zamiast sztybletów możesz mieć kalosze albo trampki. To nie jest idealne obuwie, ale lepsze niż sandały czy adidasy. Weź także obcisłe bluzki, nieszeleszczącą kurtkę i bluzę oraz dobrze dopasowany stanik.
      Jeśli masz trochę wolnych funduszy, kup kask. Na pewno w stajni dostaniesz kask na czas jazdy, ale nie jest to ani higieniczne, ani wygodne, bo taki kask nie jest idealnie dopasowany do głowy. Kask warto mieć własny i in jest najważniejszy dla bezpieczeństwa. W drugiej kolejności kup rękawiczki, to tani, a przydatny element. W ostatniej kolejności kupuj sztyblety lub bryczesy – tutaj masz dowolność.

DOJAZD
Jest wiele możliwości. Niektórzy po prostu dojeżdżają na własną rękę, np. odwożeni przez rodzinę.   Jeśli niedaleko stajni jest kolej lub autobus, możesz skorzystać z komunikacji publicznej i poprosić organizatorów, aby cię odebrali z przystanku. Wiele stajni wynajmuje autokar, który zabiera obozowiczów z dużego miasta na miejsce obozu. Wtedy już podczas podróży poznasz swoje przyszłe koleżanki. Ale z kolei nie możesz wziąć wszystkiego, co dusza zapragnie, np.  zapasów ulubionych napojów. Można także skrzyknąć się i zorganizować transport wspólnie z koleżanką. Np. twoi rodzice wiozą was „tam”, a jej „z powrotem”. Jeżeli nie masz towarzystwa, dowiedz się od organizatorów, czy na liście uczestników nie ma kogoś z twojej okolicy. Może uda się wspólnie zorganizować podróż?
 
GDZIE BĘDZIEMY MIESZKAĆ?
Najczęściej mieszka się w osobnym budynku lub nad stajnią. Jest to bardzo wygodne, ale pozbawione tego niepowtarzalnego klimatu życia namiotowego, blisko natury i koni. Bywają też domki wolno stojące, kilkuosobowe, z piętrowymi  łóżkami i najczęściej łazienką oraz toaletą gdzieś na zewnątrz. 
      Moim zdaniem najfajniej jest w namiotach: i harcerskich, i zwykłych, turystycznych. Te harcerskie są olbrzymie i śpi się w nich na pryczach. W dzień, gdy się nagrzeją, jest w nich bardzo gorąco. Kiedy pada niewielki deszcz, nie przeciekają. Ale podczas burzy bywa, że woda nalewa się do środka i obozowicze mają mały „survival”. Ten rodzaj noclegu gwarantuje naprawdę wakacyjny klimat i przygody!
      Starsi obozowicze mogą czasem nocować we własnych namiotach. Gdy miałam szesnaście lat, wybrałam tę opcję. Z doświadczenia wiedziałam, że dziewczyny uwielbiają gadać do późnej nocy, śpiewać i w ogóle mało śpią.  A co jak co, ja uwielbiam spać! W głównym namiocie trzymałam więc swoje osobiste rzeczy, miałam tam swoją pryczę, wieczorami gadałam z koleżankami i dołączałam się do wspólnych śpiewów. A kiedy byłam zmęczona, po prostu szłam do swojego namiotu. Było super!

PIERWSZY I OSTATNI DZIEŃ
Pierwszy i ostatni dzień są zazwyczaj troszkę „stracone”. Wiadomo: przyjazdy i odjazdy, meldowanie  się i wymeldowywanie, wybieranie pokoi lub namiotów albo sprzątanie i pakowanie. Poznajemy stajnię albo się z nią żegnamy.
      Pierwszego i ostatniego dnia rzadko są organizowane zajęcia z jazdy konnej. Jeszcze czasem ostatniego dnia odbywają się zajęcia, np. zawody, pokazy, pożegnalny teren itd. Zajęcia pierwszego dnia zajęcia to rzadkość, więc lepiej się nastaw, że wsiądziesz na konia dopiero drugiego dnia.
      Pierwszego dnia za to poznasz innych uczestników. Wychowawcy na pewno wymyślą różne zabawy, które pomogą Ci zapamiętać choć część imion, a być może od razu znaleźć swoją bratnią duszę.       Pierwszego dnia także odbędzie się przydział do grup jeździeckich.

W JAKIEJ BĘDĘ GRUPIE?
Gdy byłam na swoim pierwszym obozie, bardzo się niepokoiłam. Nigdy wcześniej nie siedziałam na koniu i byłam przekonana, że będę jedyną początkującą na całym obozie. Gdy instruktorka po kolei pytała się, kto co potrafi, wszyscy odpowiadali „stęp, kłus, galop”, albo „stęp, kłus” albo „galop, skoki”. Jako pierwsza musiałam   powiedzieć, że nic nie umiem. Obawiałam się, że instruktorzy nie będą wiedzieli, co ze mną zrobić… Ale szybko się okazało, że początkujących jest naprawdę wielu i trzeba było utworzyć dwie grupy!
      Na kolejnym obozie mogłam już powiedzieć, że potrafię stępować, kłusować, galopować i mam za sobą pierwsze skoki. Instruktorowi to jednak niewiele mówiło i przydzielił mnie do grupy 3 (4 grupa była najbardziej zaawansowana). Na tym obozie grupy były „ruchome”. Na początku byłam w grupie 3, po paru dniach zaczęłam jeździć z grupą 4, a gdy raz byłam w kiepskiej formie,  pojechałam na space z grupą 1.
      Trudno więc przewidzieć, w jakiej znajdziesz się grupie. W dwóch sytuacjach sprawa jest jasna. Jeśli nigdy nie siedziałaś na koniu lub jesteś naprawdę początkująca („Anglezowanie? A co to?”), to będziesz w grupie początkującej. Ale jeśli np. zdałaś brązową odznakę, wiesz co to półparada, potrafisz ustawić konia tak, żeby wprowadzić go w ruch łopatką do wewnątrz i z tego ruchu wykonać zagalopowanie (jako trening przygotowawczy do lotnej zmiany nogi lub skakania parkuru 80cm), no to… tak, raczej będziesz w najlepszej grupie :)
      W sumie byłam na sześciu obozach. Nigdy, nawet po pięciu latach nauki jazdy konno, nie potrafiłam przewidzieć, w której będę grupie. Nauczyłam się, że pierwszego dnia trzeba po prostu mówić, co się umie. Nie przesadzaj, nie koloryzuj, bądź raczej skromna. Głupio będzie wyjść na taką, co się chwali, a niewiele umie. Jeśli trochę zaniżysz swoje umiejętności i trafisz do słabszej grupy, to zobaczywszy co umiesz, trener sam pewno przeniesie cię wyżej. Swoje umiejętności możesz nazwać na przykład tak: „sama stępuję i kłusuję, galopowałam tylko na lonży”, „samodzielnie stępuję, kłusuję i galopuję, skaczę przez małe kawaletki”, „sama stępuję, kłusuję i uczę się galopować, byłam też parę razy w terenie”, „parę razy siedziałam na koniu i jeździłam na lonży, ale nie czuję się pewnie”, „jak miałam 10 lat, to nawet zdałam brązową odznakę, ale dawno nie jeździłam”, „przygotowywałam się do brązowej odznaki”, „zdałam odznakę Jeżdżę Konno”…  zresztą, sama wiesz najlepiej, jak tam z tobą jest.

„WŁASNY KOŃ”
Na niektórych obozach dostajesz „swojego” konia, czyli konia do opieki i ewentualnie jeszcze jednego na czas jazdy. Wiele osób się niepokoi, czy da radę zaopiekować się „swoim” koniem, ale wiedz, że nie ma się czego obawiać. Właścicielowi stajni zależy, by jego konie były zdrowe i zadbane, więc albo sam cię poinstruuje, albo zleci to komuś innemu. Na przykład ja się niepokoiłam, czy będę wiedziała, ile dać swojemu koniowi owsa na śniadanie… o ile w ogóle uda mi się wstać na czas! Okazało się, że nie musimy wiedzieć takich rzeczy. Jeśli zaśpimy, owies da stajenny, a nawet jeśli wstaniemy, to dostaniemy przygotowane wiadro z owsem i dodatkami, i trzeba je będzie tylko wrzucić do żłobu. Opieka polega na czyszczeniu sprzętu albo porannym i wieczornym pielęgnowaniu konia. Czasem jest też tak, że jeśli na „twoim” koniu jeżdżą początkujący, jesteś zobowiązana pomóc młodemu jeźdźcowi, na przykład prowadząc jego konia czy pomagając siodłać. O ile oczywiście sama to potrafisz!
      Ciekawą opcją jest dostanie jednego konia na cały obóz. Jazda na jednym koniu ma swoich zwolenników i przeciwników. Oczywiście dotyczy to instruktorów, bo jeźdźcy zawsze mają swojego ukochanego konia, na którym by chcieli jeździć… Jeśli jeździsz na jednym koniu, możesz nauczyć się szybciej konkretnych elementów, szybciej się z nim zgrać. Poznajesz jego mocne i słabe strony. To dobra opcja dla zaawansowanych jeźdźców, a szczególnie takich, którzy planują mieć własnego konia. Jednak początkujący i średnio zaawansowani powinni mieć możliwość pojeżdżenia na paru koniach, by poznać ich różny ruch i różny charakter.

WACHTY
Wachty to funkcje, zadania do wykonania danego dnia. Obowiązują one w większości obozów. Zazwyczaj jest to: wachta sprzątająca (ma na celu dbać o porządek w namiotach lub miejscu wspólnych zabaw), wachta kuchenna (pomaga przygotowywać posiłki, sprząta po jedzeniu), pomocnicza (pomaga instruktorowi w czasie jazd) i wachta stajenna (dba o porządek w stajni, pracuje przy porannym czyszczeniu boksów, zamiata, zrywa trawę dla koni, porządkuje siodlarnię).
Czasem wachty są obowiązkowe, a czasem tylko dla chętnych. Wychowawca powie ci, kiedy wypada twoja wachta. Dowiesz się dokładnie, co masz robić, pomogą ci także koleżanki, instruktorzy, wychowawcy. Nie przejmuj się potknięciami, każdy kiedyś zaczynał. Z czasem nabierzesz wprawy.

Masz jakieś pytania? Śmiało zadawaj mi je w komentarzach :)

napisz komentarz:
Chat-box wyłączony
na czas nieokreślony.
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)